Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celach statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb osób odwiedzających.
Zmiany ustawień dotyczących plików cookie można dokonać w dowolnej chwili modyfikując ustawienia przeglądarki.
Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.
Zamknij

Cmentarz Winiszka

Dziś proponuję piękny i pouczający spacer po Parku Tysiąclecia.

    Sam park to dawny Cmentarz Zielonokrzyżowy, który powstał najprawdopodobniej już około roku 1628. Nekropolia nazwę swą wzięła od pierwszego pochówku, pochówku młodzieńca żegnanego przez młódź szkolną zaopatrzoną w zielone gałązki.
    Sam cmentarz był zapleczem istniejącego (w dzisiejszym Budynku LOK) szpitala miejskiego. Tak to w dawnych czasach bywano, iż kompleksy leczniczo-pogrzebowe należały do normy, co też jest przyczynkiem do oceny skuteczności leczenia w owych zamierzchłych czasach.

    Na nowoczesnym (bo oddalonym od centrum miasta) cmentarzu przez prawie trzysta pięćdziesiąt lat chowano zarówno ludzi wielkich jak i maluczkich. Wśród tych znamienitszych wymienić można m.in.   
Georga Beuchelta – znanego inżyniera konstruktora – twórcę największego i najbardziej znanego w Prusach ale także na świecie zakładu produkcji Konstrukcji stalowych i mostów.
Karola Pohelta – XIX- wiecznego odkrywcy zasobów węgla brunatnego w okolicach Zielonej Góry i pierwszego górnika na tym terenie.
Leopoldynę Leszczyńską – emerytowaną primabalerinę opery Petersburskiej
Ernsta Qurvier – zasłużonego w walce z gruźlicą działacza społecznego
Edwarda Siedla – twórcy szkolnictwa zawodowego w mieście i wielkiego zakochanego w Italii marzyciela.
    Oczywiście nie sposób wymienić wszystkich zasłużonych dla naszego miasta zacnych mieszczan, którzy na owej nekropolii znaleźli miejsce ostatniego spoczynku.
Jednak niech ciekawostką dotyczącą rozległości obszaru dawnego cmentarza będzie pewne moje wspomnienie z dzieciństwa: pamiętam iż w latach 1957-1963 jako dziecko mieszkałem w nowo wybudowanych blokach przy ul. Wyspiańskiego (vis a vis dzisiejszego Urzędu Pracy). Dzieci jak to dzieci, lubią bawić się w piasku; na podwórku (dobre 50-100 metrów od granic dzisiejszego parku) kopiąc jakieś niewielkie dołki z przerażeniem skonstatowaliśmy ujrzenie czaszki zaopatrzonej (jak nam się wtedy wydawało) w potworne zębiska. Z krzykiem i przerażeniem cała nasza „Banda” rozbiegła się do domów, aby przytulić się do mam i babć, aby wytrzeć spłakane z przerażenia oczęta w mamine czy babcine fartuchy.

    Pamiętam także, że  uwagi na wiek w owym czasie nie byłem dopuszczany przez „Dużych” czyli 10-12 latków do wypraw na cmentarz, które to wyprawy często kończyły się łataniem przez mamy porciąt, podartych na żeliwnych ogrodzeniach czy nawet krzyżach (wcale nie zielonych).

    W latach sześćdziesiątych postanowiono cmentarz zamknąć a na jego miejscu utworzyć park 1000-lecia. Dziś ów Park jest miejscem spacerów starzejących się mieszkańców pobliskiego Osiedla, zabaw dzieci, szaleństw skaterów, ale pozostały tu jeszcze ślady dawnych cmentarnych czasów.
    Do dnia dzisiejszego zachwycają wspaniałe aleje lipowe, malownicze nastrojowe alejki ale także pozostałości infrastruktury dawnej nekropolii, dawny, neoklasycystyczny dom pogrzebowy i zachowane pozostałości jednego z najbardziej malowniczych grobowców (najprawdopodobniej grobowca  rodziny Beuchetów). Z dawnych czasów, zapewne zachowała się potoczna (może jeszcze używana) nazwa miejscowej pijalni piwa znanej onegdaj jedynie jako „Pod trupkami”.
W okolicach dzisiejszego Skate Parku w latach 60-tych w małym amfiteatrze odbywały się imprezy masowe, gdzie w dniu Święta Ludzi Pracy Orkiestra dęta Zastalu przygrywała tańczącym przodownikom pracy podczas zabaw ludowych. Także lata 70- te to okres swoistego pojmowania szacunku dla historii, przecież w dawnym domu pogrzebowym, będącym w okresie międzywojnia także kaplicą i... krematorium, Socjalistyczny Związek Studentów Polskich organizował dyskoteki.

Tak oto makabra, owego miejsca mieszała się z beztroską zabawą … ale takie to były czasy.