Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celach statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb osób odwiedzających.
Zmiany ustawień dotyczących plików cookie można dokonać w dowolnej chwili modyfikując ustawienia przeglądarki.
Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.
Zamknij

Jedności II Winiszka

Dziś pora na dalszą część spaceru po ul. Jedności; i tak ruszamy ulicą do góry. Odcinek pomiędzy skrzyżowaniem z ulicami  Kasprowicza i Reja to odcinek jeszcze czekający na odkrycie. Jestem pewien, iż już niedługo szare kamienice nabiorą nowego wyrazu (farba czyni cuda!), i w końcu ujrzymy zaklęte pod szarością tynków, piękno tej ulicy. Nawet dzisiaj przechodząc i uważnie przyjrzawszy się tej ulicy, możemy bez trudu zauważyć wiele smaczków secesji.  Ale dość gapienia się na frontony kamieniczek, czas iść dalej przecież jest jeszcze tyle wspaniałych miejsc i wspomnień jest związanych z tą ulicą.

Na rogu Jedności i Reja, gdzie dziś istnieje firma kredytowa, znajdował się kiedyś sklep ze słodyczami. Dalej, przy  skrzyżowaniu z ulicą Wandy, we wspaniałej ciągle kamieniczce istniał kiedyś sklep z podrobami  i wspaniałymi wyrobami masarniczymi Pana Dutki. O ile dobrze pamiętam, iż sklep ów czynny był jedynie jeden dzień w tygodniu . Jednak pomimo faktu, iż pewne szczegóły giną w pomroce dziejów,  to wciąż czuję wspaniały zapach specjalności owego sklepiku  – wspaniałych wędzonych „leberek”.

Dalsza część ulicy to , tak bardzo niegdyś odwiedzany przez mieszkańców sklep żelazny, gdzie sprzedawano wszelakie artykuły „Heavy Metalowe” od wiader ocynkowanych przez łańcuchy, ruszta do pieców aż po galanterię lekką jak gwoździe i śruby. Sam sklep znajdował się we wspaniale oświetlonym wielkimi oknami narożniku, kamienicy zwieńczonej uroczą wieżyczką. Świetność owego, obecnie nieczynnego sklepu, to czasy gdy z centrum miasta (z ul. Żeromskiego) przeniesiono tam sklep Składnicy Harcerskiej. Tam właśnie przychodziło się nie tylko po umundurowanie harcerskie, ale także po sprzęt biwakowy i artykułu modelarskie.

Idąc dalej w górę ulicy po prawej stronie widzimy pieczołowicie odrestaurowane zabudowania dawnej Wytwórni Wódek Gatunkowych. Obiekty owe są jednymi z najpiękniejszych, choć nie najstarszych obiektów na ulicy Krośnieńskiej.

Troszkę dalej po lewej stronie – rewelacja na skalę nie tylko lokalną, pieczołowicie odrestaurowana dawna stacja dyliżansów. Dziś w stylowych pomieszczeniach znajduje się tu nie tylko restauracja, ale także zgodnie z tradycją, hotel gdzie onegdaj nocowali znużeni trudami 12-godzinnej podróży z Berlina, a dziś wytchnienie znajdują goście odwiedzający nasze miasto. Wielkim magnesemtego miejsca są także wspaniale zachowane i odrestaurowane  piwnice, gdzie ongiś przechowywano wiktuały i wino dla spragnionych i głodnych pasażerów dyliżansów, a dziś w nastrojowym półmroku pod przepięknymi ceglanymi stropami można spokojnie się spotkać przy kawie lub też szklaneczce czegoś mocniejszego i porozmawiać o upływie czasu. Nie przypadkiem właśnie tam co środę spotykają się tam pasjonaci turystyk,i aby wysłuchać interesujących wykładów organizowanych przez aktyw PTTK.

Ale czas wędrować dalej, podziwiając zachowaną do dnia dzisiejszego nawierzchnie z równe (onegdaj) kostki brukowej dochodzimy do... końca ulicy; nowo wytyczona wewnętrzna obwodnica centrum miasta przerwała dawny ciąg komunikacyjny.

Nowe inwestycje, to nowe korzyści, ale też straty. Niestety w latach 70 został zrównany z ziemią wspaniały budynek służący, kiedyś ogółowi mieszkańców Grunberga jako restauracja,  sala koncertowa (występowało tu szereg znakomitości świata kultury) ale także miejsce występów amatorskich oraz licznie organizowanych balów charytatywnych.

A dalej … cóż dalej dawna ulica Berlińska rozwidlała się na ulicę wiodącą w kierunku Nowogrodu Bobrzańskiego (Naumburger Strasse) i Lessner Strasse – ulicę wiodącą w kierunku Leśniowa Swielkiego i dalej do Krosna i Berlina.